Wprowadzona w 2017 r. nowelizacją Prawa wodnego zmiana definicji pojęcia „ścieków” położyła się cieniem na możliwości finansowania przez gminy zadań związanych z szeroko pojętą gospodarką wodną. Do czasu wspomnianej nowelizacji, wody opadowe i roztopowe stanowiły ściek, zarówno w rozumieniu ustawy Prawo wodne, jak i ustawy zaopatrzeniowej. Skutkiem tego objęte były rygorem ustawy zaopatrzeniowej. Można było więc, bez większych przeszkód  prawnych, obejmować usługę odprowadzenia wód opadowych i roztopowych (jako szczególnego rodzaju ścieków) taryfą. Nie był to wprawdzie instrument stosowany na szeroką skalę – jednak był dostępny.

Po wspomnianych zmianach legislacyjnych możliwość taka została definitywnie zamknięta. Gminy stanęły więc przed koniecznością znalezienia innego źródła finansowania kosztów związanych z odprowadzeniem wód opadowych i roztopowych. Wobec braku przepisów „sektorowych”, które można byłoby zastosować, zwrócono się w kierunku art. 4 ustawy o gospodarce komunalnej. Powołany przepis stanowi bowiem podstawę do ustalenia, przez organ stanowiący gminy, wysokości cen i opłat albo sposobu ustalania cen i opłat za usługi komunalne o charakterze użyteczności publicznej.

Art. 4 u.g.k.

Opłaty, wprowadzane na podstawie art. 4 u.g.k., co podkreśla się w orzecznictwie, nie mają charakteru publicznoprawnego (podobnie zresztą jak taryfy wod-kan) a jedynie cywilnoprawny charakter odpłatności za świadczoną usługę. Skoro zaś mowa o usłudze to, co do zasady, jej świadczenie powinno odbywać się na podstawie umowy. Inaczej aniżeli w przypadku zbiorowego zaopatrzenia w wodę i zbiorowego odprowadzenie ścieków, w przypadku usług polegających na odprowadzeniu wód opadowych i roztopowych brak jest jednak administracyjnoprawnych (a nawet karnoprawnych) instrumentów nacisku, które mogłyby być wykorzystywane przez gminy w procesie zawierania umów z mieszkańcami. Charakter opłat, wprowadzanych na mocy art. 4 u.g.k. przekłada się więc na pewne uciążliwości związane z ich wdrożeniem (konieczność zawierania umów, brak skutecznych narzędzi windykacji).

Orzecznictwo

Niełatwą sytuację komplikują dodatkowo pojawiające się, na razie dość nieliczne, orzeczenia sądów.

Szczególnie głośnym echem odbił się wyrok WSA w Gdańsku z dnia 14 stycznia 2021 r. sygn. III SA/Gd 716/20, mocą którego sąd stwierdził nieważność uchwały Rady Miejskiej Rumii z 13 grudnia 2018 r. w sprawie ustalenia ceny za usługę komunalną bezpośredniego i pośredniego odprowadzania wód deszczowych i roztopowych do systemów zamkniętej bądź otwartej kanalizacji deszczowej. Stwierdzając nieważność uchwały sąd stwierdził, że została ona podjęta bez podstawy prawnej, a nawet, że podstawy tej (cyt.): brak jest - w ocenie Sądu - zarówno w ustawie o samorządzie gminnym, jak również w przepisach szczególnych, a w szczególności w powoływanym przez organ stanowiący w uchwale art. 4 ust. 1 pkt 2 u.g.k.”. Jakkolwiek analiza uzasadnienia wyroku jasno wskazuje, że wydany wyrok stanowił konsekwencję przyjęcia, że wprowadzona opłata miała charakter publicznoprawny (co nie powinno mieć miejsca w przypadku uchwały wprowadzanej w oparciu o art. 4 u.g.k.), a sam wyrok pozostaje nieprawomocny, to jednak wzbudził on niepokój wśród samorządów rozważających wprowadzenie opłaty. 

Na drugim biegunie pozostają rozstrzygnięcia sądów cywilnych, w których podkreśla się, jako jedną z przyczyn niemożności pobierania opłat, brak uchwały o ich wprowadzeniu opartej na art. 4 u.g.k. Na przykład wyrok Sądu Okręgowego w Białymstoku z dnia 19 lutego 2021 r. sygn. VII Ga 463/20, w którym wskazuje, że „zasady stosowania art. 4 u.g.k. w odniesieniu do rozpoznawanego przypadku nakazują zdaniem Sądu Okręgowego brak uchwały w przedmiocie ustalenia opłat za usługę komunalną odprowadzania wód opadowych i roztopowych interpretować jako rezygnację Gminy M. S. z pobierania za nią opłat”.

Stanowisko NIK

Sytuacja jest tym bardziej niejednoznaczna, gdy wziąć pod uwagę stanowisko NIK, wyrażone w wystąpieniu pokontrolnym dot. Zagospodarowania wód opadowych i roztopowych na terenach zurbanizowanych (delegatura w Olsztynie, grudzień 2020 r.), w którym wskazano, co następuje: „Zaniechanie określenia odpłatności za korzystanie z miejskiej infrastruktury kanalizacji deszczowej było ekonomicznie nieuzasadnione i nie tworzyło zachęty do zagospodarowywania wód opadowych i roztopowych przez właścicieli nieruchomości na terenie własnych posesji.”

Podsumowanie

Obecna regulacja prawna – a w zasadzie jej brak – stawia samorządy w trudnym położeniu. Optymalnym rozwiązaniem byłoby oczywiście stworzenie jasnych podstaw do wprowadzenia opłat „za deszczówkę”, które zasiliłyby budżety gmin. Wydaje się jednak, że wobec powiększających się stale kłopotów budżetowych nie sposób czekać na działanie ustawodawcy. Ze względów zarówno ekonomicznych jak i środowiskowych warto pracować nad wprowadzaniem opłat już dziś. Konieczne jest jednak staranne zbadanie i zabezpieczenie wszelkich ryzyk – w szczególności ryzyk prawnych.